13.04.2015

1; złe wieści, wściekła siostra i początek budzenia

Zayn
- Zayn! Obudź się!
Trzepoczę otwartymi oczami, aby skupić się na mojej siostrzyczce, Safaie, która stoi przy moim łóżku w czerwonej jedwabnej sukience.
Wtedy czuje jak jej małe ręce zaczynają uderzać o moje nagie plecy. -Zayn! - Płacze ponownie. - Wstańńń! Tatuś chce cię widzieć.
Otwieram oczy. To nigdy nie jest dobry znak. Mam zamiar poprosić ją, aby uzyskać więcej informacji, gdy ostry głos mojego taty przecina cienkie ściany.
- Zayn Jawaad Malik, ruszaj dupę tu i teraz!
Wzdycham ciężko i ściągam się z łóżka, gdy Safaa daje mi szampana - mówiłam!- Wyskakuje z mojego pokoju, a ja nawlekam koszulkę, którą wybrałem z ziemi i potykając się, idę do kuchni, gdzie słyszę podniesione głosy, które przyjmę jako mojej mamy i taty. Nie trwa to długo, bo już jestem w kuchni.
Opieram się o framugę drzwi, patrząc na nich ze frustracją. – Co?
- Siadaj, Zayn- mówi moja mama. Ubrana jest w swój zwykłym strój. Koszulka z długim rękawem i spodnie. Ale ona wygląda na bardziej zmęczoną niż zwykle. - Musimy porozmawiać.
Nie ruszam się. - Nie można czekać?
- Powiedziała, usiąść, chłopczę!
Toczę moje oczy do taty zanim siadam na krześle naprzeciwko mamy. Minutę później, po tym jak siadam, ona zsuwa mi kawałek papieru. Widzę, że skóra pod jej oczami jest mocno zapadnięta. - To po prostu przyszło w mailu.
Patrzę na papier i czytam: Twój syn, Zayn, został wydalony z Tonga High School. Podpisuję. –Cholera-  Bełkoczę.
-Troszczyłeś się o wyjaśnienie swojego zachowania?- Tata patrzy na mnie.
Wzruszam ramionami. Nie potrafię tego wyjaśnić. To dość oczywiste. I to nie było tak, że się tego nie spodziewałem; po trafieniu nauczyciela pewnie zostaje się wydalonym. - Zostałem wyrzucony?
- Dlaczego?-  Tato popycha. Jest bardzo zły i teraz jeszcze jedno złe słowo z moich ust to równie dobrze mógłby eksplodować.
- Uderzyłem nauczyciela – szepczę.
- Że co, proszę?
Patrzę na niego. - Przepraszam, co? - Kaszlę. - Uderzyłem nauczyciela.
- Ty CO!?
- W swojej obronie, to nie moja wina -stwierdzam. - Kutas musiał dostać.- Wzruszyłem ramionami w fotelu i dałem odpocząć ramionom na oparciu krzesła.
Mój tata pociera brodę i nic nie mówi, zmuszając moją bardzo zszokowaną mamę do. –Zayn- mówi cicho. Nienawidzę, jak ona to robi. Nigdy nie podnosi głosu - ona nie musi. Potrafi manipulować ludźmi słowami i spojrzeniem. To znaczy, że natychmiast mam poczucie winy. - To już trzecia szkoła z której zostałeś wyrzucony.
Liczę na palcach. -Tak, brzmi prawdziwie.
Patrzy na mnie surowo. - Czy to cię w ogóle obchodzi?
Wzdycham. Oczywiście, że tak. To znaczy, w głębi. Nie chcę robić tego celowo, bo to tak wiele problemów dla mojej rodziny. To nie jest tak, że idę do szkoły z celem wydalenia. Nienawidzę tego miejsca. Nienawidzę ludzi, nauczycieli, fakt, że czyjeś inteligencja jest ustalona na podstawie wyników badań. Cały system jest popieprzony i doprowadza mnie do szaleństwa, że czasami po prostu trzeba odpocząć od tego wszystkiego. Ale tak naprawdę, nie potrzebuję szkoły. Mam siedemnaście lat i mogę dostać pracę w mieście u mojego wuja Ricky'ego w jego barze pod miastem. Muszę zdobyć tylko dodatkowe pieniądze, nie cholernie studia prawnicze.
- Martwimy się o ciebie, Zayn-  mama kontynuuje. - A twój ojciec i ja myślimy, że to musi się skończyć.
-To na pewno czas, aby to zakończyć – dodaje tata.
Mama jeździ po papierze po drugiej stronie stołu. -To jest szkoła w Londynie. - mówi. -Uważamy, że to będzie lepsze miejsce dla ciebie.
Odbieram papiery i czytam je na krótko. Moje oczy opadają na słowa:
Westlake Prywatna szkoła z internatem.
Wierzymy w sukces
Siadam prosto. Poczekaj minutę. –Szkoła z internatem? - Bełkoczę. – Musicie ze mnie żartować!?
- Jest to bardzo dobra szkoła-  mama kontynuuje. - To będzie dobre miejsce dla ciebie. Lepiej niż w szkole publicznej.
- Nie ma mowy, że idę do szkoły z internatem.- Nie mogę sobie tego nawet wyobrazić jak jest w  takim miejscu Westlake. Tylko patrząc na  dzieci na okładce broszurki, wysokie i starte budynki, sprawiają, że chcesz kneblować. Nie należę tam w ogóle. W ciągu pięciu minut będę wydalony. Co do diabła są moi rodzice myśleli?
-Zayn, obawiam się, nie masz wyboru.- Głos taty nie uspokoił się. Jest sfrustrowany, ale stara się wszystkim co ma do utrzymania pacjenta.
- Już cię zapisaliśmy.
Zrywam się z krzesła. –Co do diabła? - piszczę. - Co zrobiłeś? Mówisz poważnie? Dlaczego!?
- Co do cholery są za wrzaski? - Moja starsza siostra, Doniya ziewa, gdy wchodzi do kuchni ubrana w jasny różowy szlafrok. -Jest sobota rano.
Zaraz po mnie wchodzi moja druga siostra, Waliyha. – Właśnie, o co chodzi?
-Dziewczyny, wracajcie do swoich pokoi. Rozmawiamy prywatnie z Zaynem. –Mama darzy moje siostry spojrzeniem.
Kręcę głową. - Nie, my skończyliśmy. Nie ma mowy, że mam iść do szkoły z internatem. –Przepycham się przez moje siostry i jak burza udaję się do swojego pokoju, zamykając za sobą drzwi. Szkoła z internatem? W Londynie? Cała idea jest całkowicie niedorzeczna. A plus, jak do cholery ja mam być w takim miejscu? Jak mogę sobie na to pozwolić?
Słyszę pukanie do drzwi - Zayn, proszę otwórz.- Zmęczony głos mojej mamy płynie przez drzwi. Przepycham się przez moje szuflady, by znaleźć swoją paczkę papierosów, wziąć jednego i zapalić. Nic nie mówię.
-Wiem, że to duża zmiana-  mama nadal bierze duży opór - ale uwierz mi, że jest dobra. Spodoba ci się tam.
Parskam. Tak, tłusta szansa. Mieszkać setki kilometrów z dala od domu, w szkole z internatem, otoczony snobistycznymi bogatymi dzieciakami? Brzmi jak sen. Podchodzę do mojego okna i wydycham dym do powietrza zewnętrznego.  Rano jest słonecznie w Bradford, w końcu nie mogę zobaczyć większości Bradford. Żyjemy w małym mieszkaniu wśród całego szeregu domów, które wyglądają dokładnie tak samo. Patrząc z mojego okna wszystko to co widzę to mała aluzja słońca i ogromny mur – ściana budynku obok.
-Zayn?- Mama próbuje ponownie. Równie dobrze może zrezygnować, bez względu na to, co mówi i jak mówi, nie zbudzi we mnie poczucia winy. Bez względu na to, co oboje mówią, Westlake nie jest właściwym wyborem dla mnie.
Nasz dom jest bardzo mały, co oznacza, mój pokój jest jeszcze mniejszy. Wszystko, co mam tutaj to łóżko, biurko, które jest używane do przechowywania rzeczy, tylko w ważnych sprawach, zestaw szuflad, szafka nocna i szafa. Na ścianach kilka plakatów z samochodami i dziewczynami – normalne rzeczy nastoletnich facetów – a ubrania i rzeczy są wszędzie rozrzucane. Przypuszczam, że nie powinien narzekać, choć Waliyha i Safaa muszą dzielić pokój. Doniya jest zmuszona do dzielenia się ze mną, ale przeniosła się w zeszłym roku na Uniwersytet. Wraca na większość weekendów, ale śpi na dmuchanym materacu w pokoju dziewczynek. Oboje zgadzają się, że dzielenie pokoju w tym wieku nie jest wielkim zmartwieniem.
Dodatkowo, przez większość mojego życia musiałem z nią dzielić pokój i było to do dupy. Jeśli uważasz, że dzielenie pokoju z Twoim rodzeństwem tej samej płci jest źle, spróbuj podzielić jeden pokój z rodzeństwem przeciwnej płci. To nie jest dobre. Codziennie rano Doniya twierdzi, że pokój całkowicie się zmienił i nie będzie gotowa do szkoły. Nawet gdybym postawił stopę w pokoju ona nakrzyczała na mnie, że mam wyjść i powie mi, że jestem zboczeńcem. Nie  rozumiem co to za problem, jak ją widzę. I to było głównym powodem, kiedy przyniosłem się od dziewczyn i tak ma być. Ona nie chciała się przenieść. Można powiedzieć, że kiedy w końcu wyniosły się, jestem bardziej, niż zadowolony.
Przychodzi kolejne pukanie do drzwi i jęczę -Odwal się!-  Robię kolejny opór mojego papierosa.
-Zayn?-  Safaa cichym głosem wchodzi przez moje drzwi. Brzmi tak jak robi, kiedy miała zły sen to przychodzi do mojego pokoju.
Zamykam oczy i biorę głęboki oddech. Nigdy nie mogę być zły na Safaę. -Chodź, Saff.- Gaszę mój papieros i uśmiecham się do niej, gdy wchodzi powoli.
Stoi przy drzwiach, pogrywając nerwowo kciuk. -Czy wyjeżdżasz?- Jej oczy wypełniają się łzami.
-Co?- mówię. -Kto ci to powiedział? Chodź tu. - Biegnie do mnie i chwytam ją w ramionach. -Nigdzie nie idę.
-Mama i tata powiedzieli, że tak- podsłuchiwała. -Do Londynu.
Chcę by Safaa po prostu przestała płakać. Bardziej niż cokolwiek. Nie mogę znieść widząc ją zdenerwowaną – Hej- mówię, pocierając ją pocieszająco. -Nie mam zamiaru nigdzie jechać, wszystko w porządku? Nie masz się czym martwić.
Patrzy na mnie. -Mama mówi, że musisz. Aby być dobrym.
Wzdycham. -Tak, powiedziała to do mnie.
-Zayn, myślę, że powinieneś jechać.- Safaa patrzy na mnie tak poważnie, tak jak tylko dziesięciolatka potrafi.
-Dlaczego tak, Saff?
Kładzie ręce na biodrach. -Ponieważ mamusia i tatuś, mówią, że tak. Chcą cię zmienić i żebyś był dobry, ja też. Chcę, żebyś był dobrym chłopcem.
Daję mały uśmiech, patrząc prosto na nią. Jej słowa to taki rodzaj cięcia. Nawet jeśli próbuję to nie pozwolę, aby moje siostry angażowały się w moje kłopoty, zwłaszcza Safaa, wiem, że są świadomi tego, co robię. Widzę jak Safaa  na mnie patrzy.
Waliyha pojawia się w moich drzwiach, a następnie opiera się o nie, ze złożonymi ramionami. -Oni używają nasze pieniądze na wakacje-  zaskakuje.
- Co?
- Aby zapłacić za twoją głupią rejestrację. Używają pieniędzy, które mamy zapisane na wyjazd do Ameryki. Nasz rodzinny wyjazd przeznaczają na ciebie – rażąco potrząsa głową.
-To co? -Trudno mi w to uwierzyć. Moi rodzice oszczędzali ponad rok, aby wybrać się na rodzinne wakacje do Ameryki i nikt nie mógł zarzucać się na pieniądze. Dlaczego taki wyjątek?
- Po prostu musiałeś to zepsuć, prawda, Zayn? - płacze Waliyha. –Nie miałeś zbytniej uwagi?  Czy nie czujesz, że masz wystarczającą ilość uwagi? Pieprzysz wszystkiego, Zayn. Jak zawsze. A teraz wszyscy musimy usiąść i cierpieć, poświęcać naszą rodzinną wycieczkę dla głupiej rejestracji szkoły z internatem.
- Ja nawet nie chcę jechać do tego miasta!- Bronię. Czy ona poważnie za wszystko musi obwiniać mnie? Zostałem wydalony, ale nigdy nie zapytałem się, by pieniądze na wakacje wykorzystać na rejestracje w prywatnej szkole z internatem w Londynie.
-To nie ma znaczenia, prawda?- trafia, a Safaa robi tak przerażoną minę, krzyczy i zaczyna płakać. - Możesz robić te rzeczy, te głupie rzeczy, a mama i tata ciągle postarają się je naprawić. Stale staramy się znaleźć rozwiązania i poświęcić wszystko, oni nie mają ciebie w dupie! Czy nie widzisz, że to ich obchodzi? Oni czyszczą twój bałagan.
Dobrze, a;e nie potrzebuje, aby moja 14-letnia siostra robiła mi wykład. A co jeśli ma rację? Ona po prostu chce, żebym poczuł się winny za to wszystko... i kurwa, to działa.
- Safaa, przestać płakać - mówię.
-Safaa, chodź - poleciła Waliyha.
Safaa patrzy się na mnie, a potem na Waliyhę, jakby miała wewnętrzną rozterkę, którego z nas ma wybrać. Czy ona jest zmęczona? Ma mnie dość? Jeśli Safari nie jest po mojej stronie, to już naprawdę nikt nie jest.
Safaa daje mi ostatnie spojrzenie przed pójściem do Waliyhy. –Saff-  mówię. -Daj spokój.
Odwraca się do mnie. -Bądź dobrym chłopcem, Zayn- mówi do mnie, zanim ucieka.
Waliyha patrzy na mnie, a następnie westchnęła. - To jest naprawdę ostatnia szansa -  mówi, ale mówi to jak do  przyjaciela. Ona naprawdę stara się mi pomóc. - Ty nie widzisz, ale wszyscy bardzo dbają o ciebie.- Jej oczy utrzymywują się przez chwilę z moimi. - Nie musisz tego robić dla nikogo, ale po prostu proszę... zrób to dla Safay.- Potem odwraca się i odchodzi, zamykając za sobą drzwi.
Wzdycham głęboko. Świetnie, czuje się jak totalne gówno. Zaufaj dziewczynie, która odziedziczyła umiejętności manipulacji po mamie. Znowu spoglądam na zewnątrz na widok ściany z cegły. Może Londyn nie będzie tak źly. Oczywiście szkoła nadal będzie, ale będę w innym mieście. Miasto znacznie lepsze niż zwykły stary Bradford. Może nawet będzie lepszy widok na zewnątrz z mojego pokoju. Czuję się źle, że cała moja rodzina przegapi wakacje, która próbuje je dostać od wieków i czuję się źle, że jestem tego powodem. Nigdy nie chciałem by to tego doszło. Nie dbam o moje życie, zwracam się jak do gówna.. Nie dbam o zachorowanie na raka płuc i umieranie z powodu palenia, albo wyrzucenie ze szkoły, lub o zwycięstwo w walkach, albo brak egzaminów. Jednak obchodzi mnie, czy moja rodzina jest za tym ciągnięta. Zdaję sobie sprawę, że nie mam wyboru.
Idę do szkoły prywatnej z internatem Westlake.

3 komentarze:

  1. To jest super. Masz talent a ja chcę czytać dalej...

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny rozdział, mam nadzieje że reszta opowiadania będzie tak samo świetna. Nie raz tutaj wpadne : )
    http://secret-hill.blogspot.com/
    http://www.wattpad.com/story/38560748-secret_hill

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się podoba! będę wpadała tutaj częściej :)

    _____________________________________________
    W Anglii, dzieciaki Blue i Liam są ze sobą nie rozłączne,przyjażnią się ze sobą na dobre i złe.Kiedy rodzice małej Blue giną wypadku samochodowym dziewczynka,musi iść do domu dziecka.Po latach Liam robi karierę z zespołem One Direction a Blue wyprowadza się z sierocińca.Czy spotkają się ponownie ? Czy połączy ich coś więcej niż tylko przyjaźń? Tego dowiecie się na blogu http://liampaynejade1d.blogspot.com
    Bardzo proszę również o obserwowanie bloga 

    OdpowiedzUsuń