16.05.2015

2; Podręczniki, Liam Payne i pożegnania

Violet
- Rany, Ave. Ile ty masz tych rzeczy w środku? – pytam moją przyjaciółkę, Avery, która bierze kolejny stos książek z moich rąk i kontynuuje gwintowanie przez szafkę.
Jej stłumiona odpowiedź pochodzi z głębi szafki. - Już prawie skończyłam.
Wręcza mi kolejną książkę i jestem zmuszona położyć obciążenie na podłogę, ponieważ waga jest zbyt duża. – To są wszystkie rzeczy? - Przekładam wszystkie książki, które zostały wykorzystane przez całe cztery lata od kiedy Avery jest tutaj. Tytuły na książkach wahają się od 9 roku nauki do 12 Prawa Fizyki. W przeciwieństwie do każdego innego studenta w Westlake, wygląda na to, że Avery zachowuje wszystkie swoje podręczniki szkolne.
- Głupie podręczniki - mruczy, zrzucając kolejne dwie książki z obciążenia. Zauważyłam, że na książce pisze 13 rok Chemii. Podniosłam go.
- Avery, nie potrzebujesz tego?
Patrzy na mnie, a jej twarz robi się czerwona. – Cholera – bierze go z moich rąk, chichocząc. – Może, huh?
Rozszerzam oczy.
- Nawet nie wiem, dlaczego wzięłam Chemię - wzdycha, rzucając więcej książek. – Ta klasa jest straszna.
Wzruszam ramionami. – W pewnym sensie jest zabawa - Chemia zawsze mnie fascynowała, z nieznanych powodów. Lubię wiedzieć, jak to wszystko działa i jak reagują ze sobą. To tak, jakby być jeden krok bliżej do zrozumienia ludzi.
- Ugh – odpowiada – Nie rozumiem jak. - Chowa głowę w szafce. – Ile masz jeszcze książek?
Robię szybki licznik w głowie. –Dziesięć. Jaki jest sens tego wszystkiego?
Wychodzi z szafki i patrzy na mnie, jakbym była absolutnie szalona - Spojrzenie daje mi wiele. Chociaż powinno być odwrotnie.  Kiedy ludzie widzą małą szaloną dziewczynę w czerwonych kręconych włosach,  krzyczą na cały głos, a nie wiedzą, że ona jest łagodna.  Avery jest definicją "szalonej". – Wyczyściłam moją szafkę – mówi, absolutnie martwym tonem.
- Tak, ale dlaczego teraz? – Próbuje posyłać uśmiech wszystkim uczniom przechodzących obok nas, którzy darzą nas dziwnym spojrzeniem.
- Cóż – kładzie ręce na swoich biodrach i zabiera niesforne kosmyki włosów z twarzy. – Szafka wymyka mi się spod kontroli. I, po prostu, nie mogłam położyć swoich rzeczy, które chciałam włożyć do środka, ponieważ wszystkie niechciane rzeczy, już się tam znajdowały. Więc pomyślałam, że najwyższy czas posprzątać. – Mała fotografia zlatuje na jej stopy, a ona sapiąc, schyla się po nią. – Myślałam, że ją straciłam! – Pokazuje mi swoje zdjęcie z Niallem, które zrobiono około dwa lata temu, przez rozpoczęciem ich randki. Pocałowała zdjęcie, a następnie przykleja do wewnętrznej strony szafki, wraz z resztą ich wspólnych fotografii. Jestem prawie pewna, że robiłam te wszystkie zdjęcia i nie raz byłam pytana czy chcę na nich być.
Nagle, jakby miał umysłowy monitor, który ostrzega go, że Avery o nim myśli – czyli zawsze – Niall idzie w naszym kierunku.
- Hej, Vi! – odzywa się, przed objęciem Avery wokół ramion i pocałowaniem jej. – Hej, wspaniała.
Stoję tam nadal, gdy Avery i Niall ściskają się i całują i mówią do siebie tak jakby nie widzieli się lata, ale tak naprawdę widzieli się jakiś czas temu.
- Jadłaś? - Słyszę jak Niall ją pyta.
- Nie, a ty?
- Może coś – splata swoje palce z jej. – Chodź.
Avery odwraca się do mnie. - Chcesz przyjść?
Kręcę głową – Jednak, Avery? Co z twoją sza-?
- Do zobaczenia! – Woła, gdy sunie wzdłuż korytarza z Niallem u boku.
Z szerokimi oczami, patrzę w dół na ogromny stos książek Avery. Co do cholery mam teraz zrobić? Ufać Avery, która porzuca coś na środku. Ona zawsze tak robi. Wkłada coś do swojego umysłu i jest to u niej na pierwszym miejscu, a potem jest tym znudzona lub roztargniona i zostawia to. I to ja jestem tą, która musi to skończyć. Sama.
Wzdycham i zaczynam zbierać wszystkie jej książki, starając się utrzymać je na moich rękach, jest ich zbyt wiele, by przeniosła je jedna osoba. I są naprawdę ciężkie. Ale nie mogę ich tam zostawić. Staje prosto i próbuje z równowagą ze wszystkimi książkami postawić krok, jednak połowa spada na podłogę.
Przeklinam i schylam się, aby je podnieść, ale potem książki pozostałe na moich rękach również spadają. Słyszę śmiech za sobą. – Masz problem?
Zwracam się do mojego najlepszego przyjaciela od dziesięciu lat, Liama, śmiejącego się do mnie. Jego jedna ręka jest wsunięta do kieszeni, a druga owinięta wokół małego podręcznika. Rękawy jego koszuli są podwinięte do połowy, a włosy zaczesane całkowicie do góry. Sam widok na niego, powoduje, że wszystko spada, również ze mną.
-Woah!- Rzuca się do przodu i łapie moje ciało, zanim trzaska o ziemię. Jego palce wysyłają dreszcze elektryczne przez moje ciało, a moje serce zaczyna wyścig. Można pomyśleć, że po dziesięciu latach moja skrajna miłość do niego umiera, a jest coraz gorzej. Szczególnie teraz, gdy jesteśmy coraz bliżej. Ponieważ chłopak traktuje mnie jak siostrę, a ja wiem, że zawsze będziemy tylko przyjaciółmi. Dodatkowo, Liam od roku spotyka się z Brittany Rowlan; jedną z najładniejszych dziewczyn w szkole. Ale na pewno nie najładniejszą. – Wszystko w porządku?
Staram się i uśmiecham, pięknie jak tylko mogę, ale wiem, że mam na wpół zamknięte oczy albo nozdrza, czy coś. – Dobrze – mówię mu, pomagając sobie wstać. – Byłam, uh, po prostu chwyciłam książki Avery.
- Wygląda na to, że zostały opuszczone – śmieje się. – Gdzie jest Avery?
Patrzę na moje ramiona – Opuściła mnie dla Nialla.
- Ah – Liam kiwa głową. – Typowe. – Pochyla się. – Pozwól, że ci pomogę.
Przez minutę, albo dwie patrzę po prostu na jego ciało, obserwując jak jego mięśnie wyginają i rozciągają się, kiedy zabiera książki i trzyma kilka na swoich ramionach. – Nie powinieneś być, um, w klasie? – Na pewno wiem, że Liam ma biologię. Z Brittany.
Ponownie staje, a ja natychmiast przenoszę na niego wzrok, więc nie zauważył, że go oczywiście sprawdzam. – Zostałem wezwany do gabinetu dyrektorki. – Zazwyczaj ludzie uważają, że to coś złego, ale z Liamem to coś więcej niż dobrze. Nie zdziwiłabym się, gdyby dyrektorka Marsh zaprosiła Liama na imprezę z herbatką, ona kocha go tak bardzo. Tutaj w Westlake, Liam jest jednym z najlepszych uczniów. Jest kapitanem drużyny piłkarskiej, dostaje dobre oceny z każdego przedmiotu i jest najbardziej atrakcyjną osobą na świecie. Każdy go kocha.
- Nie masz wystarczających certyfikatów? – Drażnię.
- Nigdy nie możesz mieć wystarczającą ilość dobrych rzeczy – śmieje się. – Chcesz iść ze mną?
- Do biura? Liam, myślę, że impreza z herbatką jest tylko dla ciebie. – Nie jestem złym uczniem na wszelkie sposoby, ale pani Marsh nie kocha mnie tak bardzo jak Liama. Ona nawet tak nie lubi swojego męża.
Liam śmieje się, lubię jego uśmiech. Jest taki piękny, staram się jak tylko mogę, abym mogła oglądać go cały czas. Nie lubię, kiedy Brittany powoduje to u niego. – Dobra, dobra. Więc udam się z tobą do pokoju Avery, wtedy pójdę. Brzmi dobrze?
Biorę kolejne książki. – Brzmi idealnie. – Zaczynamy być wzdłuż korytarza.
- Oh, hej, chciałem się ciebie o coś dawno zapytać – mówi Liam, skręcając w bok. Zwracam się do niego, wyczekująco. Na ułamek sekundy zaczynam fantazjować o nim, pytającym mnie o randkę. – Możesz wrócić do domu na wakacje?
Liam i ja pochodzimy z bardzo podobnych środowisk. Oboje należymy do bogatych rodzin i toak właśnie się tak poznaliśmy. Liam i jego rodzina przyszła do Country Club i to, że byliśmy jedynymi dziećmi, nie trwało to długo, a już byliśmy przyjaciółmi. I nie trzeba było długo czekać, a już byłam w nim zakochana. Mam na myśli jedno spojrzenie na jego uśmiech i już byłam skończona. Obie nasze rodziny mieszkają w Windsor, najbogatszym mieście w Wielkiej Brytanii, ale dla mnie to nic. To nie jest miejsce do którego należę. Jasne, że dorastałam wokół dużych kamienic i sporej ilości pieniędzy i bogatych dorosłych osób, ale to nie jest w ogóle miejsce, gdzie powinnam być. Choć Liam o tym nie wie. Nikt nie wie. Wszyscy myślą, że jestem tylko dziewczyną, której było za dobrze. Moi rodzice są właścicielami Country Club, mam wszystko. Myślą, że lubię być tak bogata. Nie mam odwagi ich poprawić.
- Naprawdę? – Ignoruje fakt, że pytanie było skierowane do mnie po raz pierwszy.
Wydaje się, że Liam również, bo się nie kłóci. – Tak, pewnie tak. Nie wyobrażam sobie kogokolwiek, gdy tu zostaje.
Obecnie jest marzec, a nasze wakacje są długoterminowe w ciągu trzech tygodni. Podczas wakacji, pozwalano nam wrócić do domu, ale niektórzy ludzie zostają. Rozumiem dlaczego ludzie to robią, ale nie powiem tego Liamowi. Zamiast tego, po prostu się zgadzam. – Tak, ja też. Nie mogę myśleć o niczym gorszym – kłamię.
- Więc idziesz?
Kiwam głową.
- Świetnie – woła. – Możemy spędzić czas jak za dawnych czasów.
Uśmiecham się blado, gdy wspominam, jak bawiłam się z Liamem w dużej bibliotece moich rodziców i w gabinecie masażu oraz basenie, gdy byliśmy młodsi. – Co u ciebie i Brittany? Czy wy się spotykacie?
Liam kręci głową. – Nah. Ona i jej rodzice jadą do Kanady.
Brittany jest naprawdę bogata, ale w przeciwieństwie do mnie i Liama, robi wszystko by inni o tym wiedzieli. Ona jest naprawdę osobą, która lubi być bogata i taką, która ściera innym twarze.
Zawsze kupuje ekstrawaganckie prezenty dla ludzi, aby ją bardziej lubili.
- Oczywiście – bełkocze. Na szczęście, Liam tego nie słyszał.
Dochodzimy do pokoju w akademiku Avery i naciskam kod na małej klawiaturze, która znajduje się na drzwiach. Każdy pokój w akademiku ma taki; to jest lepszy system niż klucze, ponieważ większość studentów rzekomo je gubi. Avery powiedziała mi jej kombinacje lata temu.
Otwieram drzwi i zapraszam Liama do środka, jakby był to mój pokój. Byłam tutaj wystarczająco dużo razy, bym mogła tak robić. Pokój Avery nie mógł bardziej łamać regulaminu. Martha Lewis jest nieśmiała, czystą i zorganizowaną dziewczyną z OCD. Avery jest bałaganiarską i najbardziej niechlujną dziewczyną jaką kiedykolwiek spotkasz. Na jednej połowie pokoju stoi starannie pościelone łóżko z kocem idealnie dopasowanym kolorem i książki leżące obok na stole. Po drugiej stronie stoi łóżko z rozebraną kołdrą, ubraniami wyrzuconymi z szuflad, a kosmetyki, biżuteria i napój gazowany stoją obok, na stole. Jest schludny, złożony stos ubrań na końcu łóżka Avery, gdzie Martha zaczęła sprzątać.
- Chryste, zgaduje, że to Avery? – Mówi Liam.
Chodzę po Avery stronie pokoju - po prawej, ze skinieniem głowy – Jasne. – Podciągam jej zasłony i oczyszczam niektóre z jej ubrań, które leżą na podłodze. – Wystarczy zostawić tam książki.
Liam robi jak mówię i szybko wychodzimy z pokoju, wbijając kod, by zamknąć drzwi. – Powinieneś iść. – Mówię. – Dostałeś wezwanie do biura wieki temu.
Liam nic nie mówi, ale bada mnie, jakbym miała problem matematyczny. Sprawia to, że czuję się zakłopotana, bo wiem, że jest blisko mnie, niestety nie zna moich uczuć wobec jego osoby. I nigdy się nie dowie. Kręci głową, jakby to było nic. – Tak, chyba powinienem. W porządku z ręką?
- Oh, tak. Powinnam iść do biblioteki, albo coś. – Nie mogłam się doczekać, aby spotkać Avery na przerwie, ale oczywiście ona miała inne plany. Więc gdzie mam iść, podczas, gdy wszyscy inni mają plany? Biblioteka. To jest jedyne miejsce, w którym wiem, że będę w całkowicie nienaruszonym stanie, nikt inny tam nie chodzi. To przesądza mnie, gdy mogę czuć, myśleć i robić co lubię.
Liam kiwa do mnie. – Więc, dobrze. Dogonię cię na obiedzie, dobrze? – Zaczyna iść do tyłu.
- Jasne.
Daje mi szeroki uśmiech. – Do później, Vi. – Odwraca się na pięcie i odchodzi.
Podnoszę lekko rękę i zmuszam się do uśmiechu. Muszę przyznać, że myślałam, że moje spotkanie z przyjaciółmi potrwa trochę dłużej. – Jasne – mówię cicho do siebie. – Pa.
Przeczytałaś - skomentuj/zaobserwuj
!Rozdziały są na zmianę; chodzi o perspektywę, raz Zayn, raz Violet!

3 komentarze:

  1. Fajne tłumaczenie XD Nie mogę się doczekać następnego rozdziału :*
    /A

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej :D.

    Zapraszam do wymiany banerów na stronie głównej :3. Więcej na moim blogu :D

    http://szklanesny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń