25.05.2015

3; Pierwsze wrażenia, futurystyczne blokady i kobiece produkty.

Zayn
Wyciągam ulotkę z adresem Westlake i wielokrotnie się upewniam się, że jest poprawna. Na zewnątrz stoją trzy wysokie budynki, które sięgają do nieba. Budynki są stare i ceglane i posiadają długie, zabytkowe okna. Duże trawiaste obszary ociągają się po całej okolicy i dworze, przez co można wyobrazić sobie każdy sport. Rozpoznaję boisko do piłki nożnej, taki sam jak na ulotce, ale poza tym szkoła różni się wyglądem przed moim samochodem, niż na papierze. Szkoła na ulotce jest jasna i niemal szczęśliwa, patrząc na uśmiechających uczniów i wygląda to prawie znośnie. Budynek na zewnątrz jest bardzo nudny i martwy, wygląda jak zabytkowy, nawiedzony dwór.
- Ty kurwa żartujesz - bełkocze, zamykając broszurkę  i wpycham ją do wewnętrznej kieszeni mojej skórzanej kurtki. Rodzice wysłali mnie do piekła na ziemi. Szybkie spojrzenie na zegar w moim samochodzie mówi mi, że jest pierwsza po południu.
Wychodzę z auta - mojej jedynej przynależności. Dostałem go trzy lata temu i wtedy potrzebowałem pracy. Nigdy nie byłem dobry związku z samochodami, ale mój najlepszy przyjaciel z Bradford, Rico był królem. Był starą osobą i to było wieki temu. Czuję małe ukłucie smutku, gdy zdaję sobie sprawę, że nigdy więcej nie zobaczę Rica ponownie, ale szybko się opanowuję.
Złapałem moje torby z tyłu i nic nie słyszę, tylko złowrogą i niesamowitą ciszę, przez co mam gęsią skórze, nic więcej. Nie mogę tutaj nawet zobaczyć lub usłyszeć żadnych odznak życia. Co jeśli będę w środku i nie będę mógł wrócić? Mój umysł myśli o wszystkich horrorach, gdy dzieci wchodzą do wielkich starych budynków i nigdy nie wracają. Wzdrygam się. To miejsce wygląda prawie jak ustawienia do jedynego z takich filmów.
Trzaskam drzwiami samochodu i zamykam na klucz, a następnie wrzucam go do mojej kieszeni, zanim biorę torby za ramię i dźwigam walizkę za sobą. Idę tam, gdzie jestem całkiem pewny, że to główne biuro, chociaż nie mogę mieć pewności gdzie są wejścia i wyjścia do piekła. W środku zdaję sobie sprawę, że miejsce jest całkiem inne, niż na zewnątrz. Jest cieplej i nieco bardziej jaśniej. Czuję delikatny zapach aromatycznej świecy, mieszającej się z kawą i słyszę szum drukarki. Wysokie wazony kwiatów stoją na szklanych stołach do kawy z fotelami wokoło, a ściany są pokryte zdjęciami wysokimi studentami akademickimi. Bliżej przyglądam się fotografiom i zdaję sobie sprawę, że jest ich dużo z tym samym facetem.
- Czy mogę ci pomóc?
Odwracam się do nagłego głosu i niemal nie zwalam jednego z cennych wazonów. Cena jednego z nich mogłaby nakarmić moją rodzinę przez cały rok. Patrzę na tył lady i widzę starszą kobietę, uśmiechającą się do mnie. Nosi łańcuchowe okulary, koszulę z kwiatowym nadrukiem i jasną czerwoną szminkę.
Podchodzę do niej i zrzucam torby na podłogę. - Tak, cześć. Jestem Zayn.
Patrzy na mnie tępo, a ja bardziej studiuje pokój. - Zayn Malik. Jestem nowy.
- Oh, oczywiście! - Wkłada okulary i zaczyna szuranie w papierach na biurku. - Czekaliśmy na ciebie. - Jak horror może uzyskać taką linię? - Ona patrzy na mnie, nawilżając kciuk i przeglądając więcej arkuszy. - Zayn, Zayn, Zayn…Ach, tak! Witamy w Westlake!
Daje w zamian najmniejszy, wymuszony uśmiech. - Tak, wspaniale jest tu być. - Bełkocze sarkastycznie.
- Twoja matka dzwoniła przed twoim przyjazdem - pani kontynuuje. - Powiedziała nam wszystko co potrzebne, aby widzieć o tobie!
Oh, cholera.
- Bardzo inteligentni jesteśmy?  
- Nie bardzo – mówię.
- Oh, pokorny młody człowieku – Pani uśmiecha się. Kiwa głową w lewo. – Dyrektorka czeka na ciebie. Jest na  korytarzu, pierwsze drzwi po lewej stronie. Mam nadzieję, że ucieszysz Westlake, panie Malik.
Daje jej skinienie głowy i zbieram swoje rzeczy, zanim idę na korytarz. Dyrektorka naprawdę nie jest pierwszą osobą, którą chcę tu zobaczyć, albo w innym momencie. Pukam do jej biura i chodzę w kółko.
Jest tam jakiś uczeń, który rozmawia z dyrektorką i co chwilę się do niej uśmiecha. Obydwoje patrzą na mnie, jak wchodzę, a ja rozpoznaję kolesia ze zdjęć. Totalny chav (Tłumaczka: Chav to określenie używane w Wielkiej Brytanii. Używa się go, gdy ma się na myśli zbuntowanego chłopaka. W Polsce są to dresiarze). - Eee, cześć - mówię, odwracając wzrok z Chav Boya na dyrektorkę.
- Ah, Zayn! - Woła dyrektorka, klaszcząc w dłonie. - Nowy uczeń. Usiądź, Zayn, usiądź. - Odwraca się do Chav Boya. - Zobaczymy się później, Liam.
Chav Boy, znany jako Liam uśmiecha się do mnie, jak wstaje i podaje mi rękę. - Hej, jestem Liam. Witaj w Westlake.
Patrzę w dół na jego dłoń. On naprawdę myśli, że nią potrząsnę? Ignoruje go i siadam. Liam niepewnie, ale ostatecznie wzrusza ramionami i wychodzi.
- Dobrze, Zayn - Dyrektorka znowu mówi. Przez jej tabliczkę, stojącą na biurku, widzę, że ma na imię pani Marsh. - Mam tu twoją dokumentację.
Patrzę na nią pustym wzrokiem, kiedy to czyta. Trudno powiedzieć, o czym ona myśli, bo to kobieta nie pokazuje żadnych emocji, ale moje akta są złe. Kładzie dokumenty, a ręce opuszcza na biurko, patrząc prosto na mnie. - Wiem, że to dla ciebie trudne - mówi. - Ale masz zamiar tutaj zmienić się na lepsze.
Kim do cholery ona jest, że jest taką suką? - Czemu jesteś taka pewna?
- Byłam dyrektorką w tej szkole przez ponad dziesięć lat. - Whoa! - W moim czasie widziałam wiele uczniów.
Parskam. - Proszę pani, jeśli mogę, żaden z tych uczniów tutaj nie jest jak ja nawet w najmniejszym stopniu. 
Pani Marsh patrzy na mnie, zupełnie poważnie. - Możesz tak mówić, ale nie sądzę, że wiesz jacy są nasi uczniowie. - Może okazać się, ze jesteś do nich podobny na wiele sposobów.
Wątpię.
Pani Marsh podaje mi kartkę. - To jest twój harmonogram (czyt. plan lekcji). - Mówi mi. - Wybraliśmy dla ciebie już wszystkie lekcje, które przekraczają twoje umiejętności akademickie. U góry na harmonogramie jest także twój kod do szafki i akademiku oraz numer twojego pokoju i co jest na piętrze. - Wręcza mi inny kawałek papieru. - To są zasady i przepisy szkoły. - I kolejny kawałek. - A to są wszystkie dostępne działania szkoły i mapa. Jakieś pytania?
Walczę z chęcią zniszczenia wszystkich kartek. Patrzę na górną część arkusza i czytam Zespół Obozowy. - Tak, mam jedno. Kiedy kończy się ten semestr?
Pani Marsh uśmiecha się. - Daj temu szansę. Mógłbyś nauczyć się, jak to lubić.

______

Patrzę na drzwi do mojego pokoju w akademiku z kompletną dezorientacją, kiedy analizuję małą elektroniczną klawiaturę, która jest powyżej klamki i wygląda jak nieznany gatunek żaby. Naciskam kilka razy na przyciski, ale to wydaje z siebie tylko dźwięk na mnie i to gówno mnie przeraża. Co to do diabła jest? Co się stało z dobrym, staroświeckim i normalnym kluczem i blokadą? Czy to jest alarm? To się szybko wyłączy? Ta szkoła jest coraz bardziej nierealna? 
Nagle, gdy mam zamiar wziąć rękę z klawiatury, drzwi otwierają się i na początku myślę, że to ja je otworzyłem, ale szybkie spojrzenie faceta, zostającego po drugiej stronie mówi coś innego. - Eeh, cześć. - Mówię.
Blond dzieciak patrzy na mnie z mieszaniną ciekawości i szoku. Jest ubrany w białą koszulkę z guzikiem u góry, krawatem i w gładkie czarne spodnie. Wtedy zdaję sobie sprawę, że to jest straszny mundurek. - Hej! - Krzyczy. Potem patrzy na moje torby i uśmiecha się. - Ty jesteś Zayn?
Patrzę na niego z ukosaNatychmiast rozpoznaję jego gruby irlandzki akcent. Kim jest ten dzieciak? - Tak?
- Och, facecie! - Wiwatuje, pięścią pompując powietrze. - Mówili, że będziesz już niedługo! Jestem Niall; twój współlokator. 
Patrzę na niego w góry i w dół. Przypuszczam, że nie jest tak źleMogłem dostać kogoś gorszego, kogoś całkowicie dziwnego i nudnego. Niall wygląda, jakby miał jakąś reputację. Szerzej otwiera drzwi i pozwala mi wejść.
Pokój jest dość duży, znacznie większy, niż mój zwykły w domu. Dwa łóżka stoją po każdej stronie pokoju, z biurkiem, zestawem szuflad, szafą i stolikiem nocnym. Łazienka znajduje się w środku. Jedna strona pokoju wygląda jak po przejściu huraganu. Ubrania i rzeczy są wszędzie porozrzucane. Jednak zauważyłem, że na ścianie nad łóżkiem wisi mnóstwo zdjęć Nialla i tą samą dziewczyną. Umieszczam swoje torby po mojej stronie pokoju.
- Wybacz za bałagan - przeprasza Niall, pospiesznie zbierając kilka rzeczy. - Jesteś niechlujnym facetem?
Wzruszam ramionami. - Tak myślę.
- Dobrze. Bo ja prawdopodobnie nie będę miał konieczności codziennie sprzątać po sobie - śmieje się. Ponownie staje prosto i patrzy na mnie. - Więc, skąd jesteś, Zayn?
Nadal rozglądam się po pokoju. - Bradford. - Bełkoczę. Stos ubrań leży starannie złożony na moim łóżku. Gdy patrzę z bliska, zdaję sobie sprawę, że to mundurek.
- Hej, to fajnie. Jestem z Mullingar. To w Irlandii
- Mogę powiedzieć.
Znowu się śmieje. - Ty jesteś tu tak po prostu? Mam na myśli, tu w Westlake.
Kiwam głową i biorę ulotkę. - To wygląda trochę inaczej, niż na ulotce.
Niall znowu się śmieje. - Bracie, ta ulotka została zrobiona jakieś piętnaście lat temu. Oczywiście dzieci wyglądają na szczęśliwych. Byli tu tylko rok!
Patrzę na niego i parskam małym uśmiechem. To wszystko wyjaśnia.
- Hej, w każdym razie powinienem wracać do klasy. Nauka się już skończyła i mam matematykę. Kiedy zaczynasz?
- Myślę, że jutro.
- Masz szczęście. - Uśmiecha się i idzie w kierunku drzwi. - Do zobaczenia później, Zayn!
- Och, hej, czekaj! - Wołam. On odwraca się. - Um, jak ty otworzyłeś te drzwi?
Niall patrzy zdezorientowany, a potem się śmieje. - Och! Masz na myśli klawiaturę? Proste. Wystarczy nacisnąć na klawiszach skrót znaków, wpisać kod i nacisnąć enter. Wiesz jaki jest kod, prawda?
- Myślę, że to jest tu. - Odpowiadam, patrząc na mój harmonogram.
- Słodko. Znajdź mnie, jeśli czegoś potrzebujesz. To dzisiaj nasza ostatnia lekcja, więc nie zajmie mi to długo. - Wychodzi, zamykając za sobą drzwi.
Zostaje sam. Cieszę się z tego, ponieważ samotność to jest to co lubię najbardziej. Dodatkowo, wiem już, że Niall będzie grać mi na nerwach, jeśli będzie za długo obok mnie. Nie znoszę aktywnych ludzi. Zaczynam rozpakowywać swoje rzeczy. Nie mam ich wiele, po prostu ubrania i zaledwie kilka rzeczy. Jest kilka zapalniczek i paczek papierosów, magnetofon i słuchawki, taśmy, kilka książek i karty Safai, które dała mi przed wyjazdem. Umieszczam je wszystkie w górnej szufladzie mojego stolika przed rozpakowaniem moich ubrań do szafek.
Gdy skończyłem z moimi ubraniami, kraczę do łazienki, by schować moje kosmetyki. I cholera, jeśli myślałem, że będę mieć wolną szufladę, zdecydowanie się myliłem. Nie było mowy żeby nawet wsuwka się tam zmieściła, a co dopiero cała moja torebka. Niall z pewnością zajmuje dużo miejsca. Produkty do włosów i próżna okładka wody kolońskiej oraz wilgotny ręcznik, leżący na podłodze przed prysznicem. Myślę, gdy widzę kilka eee kobiecych produktów higienicznych przy toalecie i zdaję sobie sprawę, że Niall musi mieć dziewczynę, a to musi być jej drugi pokój.
Kładkę torbę na jednej z próżnych szuflad, która wygląda na pustą, a drzwi do pokoju są zamknięte, gdy idę z powrotem do pomieszczenia. Kładkę się na łóżko i słucham mojej muzyki, gdy drzwi się otwierają i szalony rudzielec przeskakuje przez pokój. Na początku mnie nie zauważa, ponieważ nic nie mówię, a ona podchodzi do Nialla strony pokoju i zaczyna gwintowanie przez jego szuflady.
Ściągam jedną z słuchawek. - Um, co ty robisz?
Dziewczyna krzyczy i skacze około pięciu metrów dalejOdwraca się do mnie i trzyma rękę do piersi, ciężko dyszącJej dzikie loki machają wokół jej twarzy. - Jezusie Chrystusie, przestraszyłeś mnie! - Jej oczy są wąskie. - Kim jesteś i co do cholery robisz w pokoju Nialla?
- Chciałbym zapytać cię o to samo. - Odpowiadam.
Drwi. - Jestem dziewczyną Nialla i dzielimy pokoje jak wiele innych rzeczy. To jest moja szuflada. - Wskazuje na górną półkę.
- Twoja szuflada?
Kiwa głową. - Gdy dłużej u niego zostaje.
- Dobrze, że nie będzie tego więcej. Jestem nowym współlokatorem Nialla. - Przedstawiam się.
Ona wygląda na zszokowaną. - O cholera! Jesteś? O mój Boże. To jest takie żenujące. Niall powiedział mi, że wkrótce przyjedziesz! - Skąd ci ludzie wiedzą, że przyjadę? - Jestem Avery. - Uśmiecha się. - Dziewczyna Nialla. - Śmieje się.
Siadam i zdejmuje drugą słuchawkę z ucha. Przytakuję na nią. - Zayn. Zdałem sobie z tego sprawę.
- No tak, przepraszam - mówi. - Myślę, że powinnam być nieco bardziej świadoma, że będziesz tutaj. Niall nie miał współlokatora i właśnie przyzwyczaiłam się do tego. Ale, hej! Witaj w Westlake!
Wzdycham. - Wszyscy tak mówią, ale nie czuje się mile widziany.
Avery uśmiecha się i opiera na kasetach. - Hej, wszyscy byliśmy na twoim miejscu. Przyzwyczaisz się, obiecuję. - Potem prostuje się , gdy uświadamia sobie, że nie odpowiem i wskakuje do szuflady. - Cóż, właśnie przyszłam po to.
- Więc masz tutaj dużo rzeczy?
- Tylko ubrania. - Wzrusza ramionami.
Patrzę na nią. - A wszystko w łazience...
Patrzy zdezorientowana i przez chwilę zastanawia się, czy jej twarz zmienia kolor na czerwony. - O mój Boże. Widziałeś to?
Uśmiecham się.
- Wiesz co, nie będę się wstydzić za to. Chodzi mi o to, że jestem nastolatką. I- 
Spójrz, kochanie, naprawdę nie chcę usłyszeć reszty tego zdania. - Przerywam jej.
Śmieje się. - Przepraszam. A będę tu, kiedy wróci Niall.
Zgryzam mały uśmiech. - Nie, żartuje. Nie musisz. Mam na myśli drugą połowę. Pierwsza jest koniecznością. - Żyłem z samicami zbyt długo, wtedy od nich uciekłem, by żyć z inną samicą.
- To było miłe, spotkać ciebie, Zayn - uśmiecha się radośnie. - To będzie dobre dla Nialla, że ma w końcu współlokatora. Grasz w jakieś sporty?
Prawie się zadławiłem. - Nie ma mowy.
- Och, to wstyd. Jestem pewna, że mimo to i tak zaprzyjaźnisz się z Niallem i jego kolegami. - Idzie w kierunku drzwi, a potem odwraca się. - Och, i w drugiej szufladzie w nocnym stoliku Niall chowa czekoladę. Ale nie mów mu, że ci powiedziałam. - Mruga, przed podaniem mi delikatnych fal (?) i zamyka drzwi.
Zaśmiałem się i potrząsnąłem głową zanim położyłem się ponownie na łóżku, wślizgując moje słuchawki. 
 Znak zapytania w nawiasach oznacza, że nie rozumiem sensu tego zdania, bo niektóre wyrażenia są tylko w Anglii. To co potrafię, próbuje wytłumaczyć :) Więc jak rozdział 3? Wiem, ze to irytujące, że Violet i Zayn się jeszcze nie spotkali, ale spokojnie. To będzie za kilka rozdziałów. Jeden, bodajże dwa. Prywatnie doczytałam do 32 i mówię Wam, dzieję się hahaha. Jest ciekawie i mam nadzieję, że jesteście ze mną. Swoje opinie podajcie w komentarzach. Im jest ich więcej, tym szybciej tłumaczę rozdział. Pozdrawiam.

1 komentarz: