06.06.2015

4; Łzy, wiadomości i rocznice

Violet
- Teraz, klasa. Proszę posłuchać. - Pan Carlton stoi z przodu sali, patrząc na nas wszystkich. - Jest 2000 monet w tym dochodzeniu, co po odchyleniu daje tylko dwa wyniki. - Rozumiecie to wszystko?
- Dalej, Carlton, nauczyliśmy się tego w szkole podstawowej. - Jęczy Harry z tyłu klasy.
Pan Carlton odwraca się do niego. - Wtedy nie będziesz miał żadnych problemów w zadaniu na teście, prawda Harry? Nogi ze stołu. - Wtedy patrzy na resztę z nas. - Więc, wszystkie 2000 monet dają dwa wyniki. Ogon, albo głowa. - Jego oczy znowu złapały Harry'ego i wzdycha. - Harry, ponieważ myślisz, że jesteś tak dobry w tym temacie i czujesz potrzebę powiedzenia bliźniemu swemu, może uda ci się odpowiedzieć na moje pytanie.
- Kłaść to na mnie.
- Jakie są moje szanse na dostanie głowicy? (Głowica to tak jakby gorączka, atak zdenerwowania)
Harry uśmiecha się, a jego oczy patrzą na pana Carltona w górę i w dół. - Ty, proszę pana? - Krzywi się. - Mało prawdopodobne.
Cała klasa wybucha śmiechem, a ja przewracam oczami, nie znajdując żadnej wesołości w uwadze Harry'ego. Wydaje się, że panu Carltonowi też nie, bo pisze coś na kartce papieru i rozrywa ją. - Wyjdź na zewnątrz, Harry. I weź ją ze sobą. - Wygląda na zmęczonego i nie mam mu tego za złe.
Harry idzie na przód klasy i bierze papier. - Szlaban? Och, daj spokój. Ja tylko ogólnie żartowałem.
Pan Carlton poziomuje z nim. - Matematyka to nie jest klasa dla ciebie, dziecko. Możesz zabrać swoje głupoty gdzieś indziej, bo nie chcę tego tutaj.
Harry wzdycha i wychodzi z klasy, ale zanim to robi, zatrzymuje się przy moim biurku. - Powiedz Liamowi, że nie będę mógł ćwiczyć, dobrze? - Zatrzymuje się w poślizgu. - Mam inne plany.
Próbuje unikać z nim kontaktu wzrokowego. Harry i ja nie jesteśmy przyjaciółmi i nie chcę byśmy kiedykolwiek byli. Połowa przyjaciół Liama nie są moimi, ale kogo jeszcze mam? - Dlaczego? Nie idziecie razem na lunch?
Pochyla się nad moim biurkiem, a ja wzdycham. - Nie zobaczę się z nim. - Mówi mi. - Liam i Brittany razem dzisiaj jedzą. Myślę, że to ich jakaś rocznica, czy inne gówno.
Moja krew zatrzymuje zimno. - Co? - Bulgoczę.
- Tak. Nie wiedziałaś? To była rano dla nich ogromna rzecz. Nie chcieli zamknąć tego tematu.
Nie widziałam Liama cały dzień, i zdaję sobie teraz sprawę dlaczego. Ponieważ on był z Brittany. Nie jestem zadowolona z tego, że to ich rocznica, albo z tego, że są szczęśliwi w miłości. I jestem trochę zdenerwowana, ze Liam zostawia mnie dla Brittany. Z kim mam rozmawiać podczas lunchu?
- Harry, zostaw. Teraz.
Harry z powrotem staje prosto. - Dobra, dobra. Idę. Do później, Violet.
Bełkoczę "pa" i odsuwam się na krześle, czując, że cały mój dzień został właśnie zniszczony.

_____________
- Och, Liam! To największe! - Grucha Brittany, kiedy otwiera wieczko z biżuterią, którą dał jej Liam na ich obecną rocznicę. Ściska srebrny medalion w dłoniach i mocno przytula się do Liama, zanim go całuje. - Założyć go?
Stoję za nimi obojgiem, absolutnie zdegustowana. Ich związkiem, Brittany i jej głupią fałszywą postawą i tym jak Liam jest zaślepiony w tej całej sprawie.
Brittany kręci się i trzyma swoje błyszczące blond włosy, kiedy Liam zakłada naszyjnik na jej szyi. Otwiera go i dostrzegam wewnątrz ich zdjęcie. O Boże. - Szczęśliwej pierwszej rocznicy. - Liam uśmiecha się i sporządza jej kolejny pocałunek.
Wyczyściłam gardło. Czekałam tutaj dwadzieścia minut i nie zamierzam stać druga na miejscu. - Liam?
Liam odciąga swoje usta od Brittany i oboje patrzą na mnie. Liam uśmiecha się, ale Brittany na pewno nie.
- Przepraszam, jesteśmy trochę w samym środku czegoś. - Brittany mówi chłodno.
Wstrzymuję grunt. Nie mogę pozwolić jej, aby mogła mnie kontrolować. - Ja-ja chciałam porozmawiać z Liamem.
- Znikniemy tylko na minutę. - Liam mówi do Brittany przed prowadzeniem mnie gdzieś. - Co jest?
- Szczęśliwej rocznicy - bełkoczę.
- Dzięki! Och i hej, przepraszam za twój lunch. Po prostu Brittany i ja chcieliśmy zrobić coś specjalnego.
Oczywiście, że chcieli. Brittany nie kocha Liama bardziej ode mnie i przypomina mi, że on ją kocha, nie mnie. - Nie, jest w porządku. - Kłamię. - Właściwie przyszłam tylko po to, aby ci powiedzieć, że Harry nie może dzisiaj ćwiczyć po szkole.
- Czemu mnie? - Pyta Liam.
- Ma szlaban. - A jeśli chcesz wiedzieć dlaczego, nie pytaj mnie, dodaje po cichu. Idź i sam się go zapytaj.
Liam przewraca oczami. - Typowe. Powiedz Harry'emu, że jeśli dostanie jeszcze jeden szlaban, jest poza drużyną.
Co do cholery? Czy ja wyglądam jak gołąb ze zwojem przyczepionym do szyi?  Na pewno nie jestem posłańcem i nikt, nawet Liam, nie może oczekiwać, że będę. - Właściwie - Zaczynam mówić, ale przerwała mi, nie kto inny, jak sama Królowa. 
- Liiiiiaaaammm,wracaj tutaj. Tęsknie za toooobąąąą.
- Ach, przepraszam, Violet. Muszę iść. - Przytula mnie mocno i prawie straciłam równowagę. - Do zobaczenia później i jeszcze raz przepraszam! Cześć! - Następnie biegnie z powrotem do Brittany i dlatego, że wie, że patrzę, ciągnie z nim długi pocałunek.
Patrzę daleko, nie jest w stanie więcej oglądać. Wzdycham i idę w kierunku stołówki, bez Liama. Kiedy dostrzegam swój zwykły stół, pełen sportowców i ich dziewczyn, siadam obok Avery i Nialla.  Spośród wszystkich, jestem z nimi najbliżej. 
- Cześć, Violet. - Avery karmi Nialla, który odgryza jej widelec.
Zmuszam się do uśmiechu i biorę kawałek mojej muffinki i żuję ją tępo.
- Wszystko w porządku? - Avery kontynuuje.
- Oh, w porządku. - Nie czuję chęci do jedzenia, więc pcham resztę babeczki z dala od siebie.  
- Będziesz to jeść? - Pyta Niall, wskazując na moją porzuconą muffinkę. 
Przewracam oczami. - Śmiało. - Bełkoczę.
Niall chwyta ją łapczywie i nurkuje w prawo w kły Avery. Potem patrzy na mnie. - Jesteś pewna? Bo nie wyglądasz dobrze. 
- Hej, Violet! Powiedziałaś Liamowi? - Krzyczy Harry przez cały stół.
- Tak i powiedział mi, że mam ci przekazać, że jeśli dostaniesz jeszcze jeden szlaban, wyłączy cię z drużyny. - Zaczynam mówić jak robot, który po prostu czyta, ponieważ musi. Nawet nie czuję, że mam inny wybór.
- Wyłączy z drużyny? Nie ma mowy. Powiedz mu, że-
Blokuje go i czuję, jak Avery dotyka mojego ramienia. Patrzę na nią. - Violet, coś jest nie tak.-
- Mhhm. - Niall kiwa głową z ustami pełnymi muffiną. - Wyglądasz ładnie w niebieskim. A może powinienem powiedzieć Violet (tł. violet to po angielsku fioletowy) - Śmieje się tak mocno, że dławi się resztkami muffinki.
Avery chichoczę, ale przestaje, gdy zdaje sobie sprawę, że ja nie. Zachowuje powagę. - Chcesz iść gdzieś i porozmawiać?
Ostatnią rzeczą, jaką chcę zrobić to pójść gdzieś z Avery i "rozmawiać", ale nie powiem jej tego. - Oczywiście. - Mówię, bo mam jakąś inną opcję?
Avery wydaje się zadowolona, że zaakceptowałam jej ofertę pomocy i z podnieceniem wstaje. - Pójdę tylko pomóc Violet. - Niemal piszczy do Nialla. - Chłopaki. - Krzyczy do reszty stołu. - Ja tylko idę pomóc Violet.
- Z czym pomóc Violet? - pyta Louis.
- Dziewczyńskie problemy. - Odpowiada Avery.
Wzdycham. Avery nie jest tak naprawdę najbardziej wrażliwą osobą. Gdy ktoś mówi: "dziewczyńskie problemy" wiesz, że problem jest naprawdę żenujący. - Avery, to nie tak. Ja-.
- Dziewczyńskie problemy - Louis kaszle. Potem patrzy na mnie. - Co to za "dziewczyńskie problem"? Czy skończył ci się lakier do paznokci? Zgubiłaś kolczyk?
Po prostu patrzę na niego. Zastanawiam się z jakiej w najlepszym czasie planety jest Louis, ale to tylko przekroczy. On nie ma pojęcia o moich problemach. - Ugryź mnie, Louis. (W Anglii znaczy to coś takiego, pocałuj mnie w dupę xD) 
Stół wybucha wiwatami i okrzykami "ooohh", a ja przewracam oczami. Louis śmieje się najbardziej.- Czy to zaproszenie, Vi? Ponieważ nie mogę odmówić. - Mruga do mnie.
- Okay, wszyscy przestańcie. - Avery zirytowała się. - Niall, powiedz chłopakom, aby przestali. Są marni.
- Stop - mruczy Niall z ustami pełnymi makaronu. Czekaj, skąd on go dostał?
- Wiesz, że tylko żartowaliśmy, Violet. - Mówi Harry.
Czuję kłucie łez w oczach i jestem zakłopotana, bo mam zamiar płakać w obecności wszystkich dla więcej, niż jednego powodu. 1) Wiem, że chłopaki tylko żartowali, zawsze tacy są, jeśli chodzi o mnie, nawet odlegle wyobrażając mnie. 2) Jedyną osobą, która się o mnie troszczy jest Avery i ona rozpoczęła tą sprawę w pierwszej kolejności i 3) Liam i Brittany spędzają gdzieś najlepszy dzień, a ja jestem bez niego. Natychmiast wycieram oczy, nie mogę pozwolić im myśleć, że obchodzą mnie ich przemyślenia i, że mnie tym denerwują.
Twarz Louis opada. - Ty płaczesz?
Wszystkie oczy zwracają się na mnie i czuję, że moja twarzy szybko robi się bardzo gorąca. Pomysł, że jeśli powiem im, że tak, wyśmiali by mnie jeszcze bardziej, więc dostaje mojej głowicy, odwracam się i uciekam ze stołówki, ignorując wołanie mojego imienia przez Avery.
Biegnę w dół korytarza, moje oczy palą od łez i przepycham się przez wszystkich na mojej drodze. Nie mogę iść do mojego pokoju, bo to jest za daleko i wszyscy będą wiedzieć gdzie jestem. Biegnę w dół trzeciej sali, skręcam przez sześć narożników, przechodzę przez dwanaście drzwi i w końcu docieram do biblioteki. Nikogo tam nie ma, a 95% uczniów nie wie, że mamy bibliotekę w szkole. Plus, to miejsce jest tak wielkie, że mogę iść w kąt i nikt nigdy mnie nie znajdzie.
- Dlaczego pozwalasz im dotrzeć do siebie, Violet? - Mamroczę do siebie, krzyżując nogi i trzymam ręce przy moich oczach, aby spróbować powstrzymać łzy. - Przestań płakać, do cholery. Oni są głupi.- Mówię sobie. Są żartownisiami, są zabawni. Oni nie są twoimi znajomymi. Ale nadchodzi więcej łez, bo zadaję sobie pytanie, a kto jest?

KTO CZYTA, TEN KOMENTUJE!

7 komentarzy:

  1. Biedna Viol,ale z drugiej strony,czemu jest aż tak bardzo wrażliwa? to w sumie bądź co bądź były tylko żarty,co z tego że wcale nie śmieszne?
    A może nie płakała przez to? Może to tylko podłamało ją psychicznie i dała sobie już rady? Nie wiem.Wiem tylko,że rozdział jest świetny i będę czekać na ciąg dalszy :)
    A i tak TAK wiem,że nie lubisz spamów,bo kto je lubi,ale gdybyś nie miała co czytać,co robić,lub cokolwiek innego to wbijaj śmiało,czytaj i komentuj jak wrażenia :)
    http://reallyiloveyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak do tej pory opowiadanie mi się podoba, choć ubolewam nad tym, iż Violet i Zayn się jeszcze nie spotkali. A także mam zastrzeżenia co do tłumaczenia. Nie, żeby coś, ale czasem zdania są kompletnie bez sensu lub z błędami, ewentualnie powtórzeniami. I to zdecydowanie odstrasza czytelnika. Popracujcie nad tym, a będzie dużo, dużo lepiej ;)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też na początku nie mogłam się doczekać kiedy się spotkają, ale będzie to już w następnym rozdziale. Literówki często się zdarzają i dziękuje za informacje. Niektóre zdania w Anglii są tylko wymawiane tam i te, które rozumiem, piszę w nawiasach, ale nie jesteśmy geniuszami. Staramy się i mniemy nadzieję, że będzie jak nalepiej :) Dziękujemy za komentarz :)

      Usuń
  3. Witaj.
    Właśnie przeczytałam wasze tłumaczenie i muszę powiedzieć, że całkiem dobrze sobie radzicie.
    Czekam na ciąg dalszy! c;

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szukasz spisu?
    chcesz się wybić?
    może poczytać inne blogi?
    Zapraszam do Spis opowiadań o 1D

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepraszam! Zna ktoś może linki do opowiadań:
    Panic Attack
    Lub
    The Monster
    ??? Bardzo proszę o pomoc! Z góry dziękuję ♡

    OdpowiedzUsuń